Regularność terapii – po co i dlaczego?

Dlaczego terapia jest regularna?

Na kilku pierwszych konsultacjach zazwyczaj zapada decyzja, czy podejmować się terapii czy nie. Jest to wspólna decyzja pacjenta i terapeuty.
Często decyzji tej towarzyszy cała rzesza obaw i lęków ze strony pacjenta: jak to będzie? jak długo taka terapia może potrwać? czy to jest dla mnie odpowiedni/a terapeutka/ terapeuta? czy mogę tej osobie zawierzyć, zaufać?

Są to naturalne dylematy, o których można śmiało rozmawiać z terapeutą.

Decyzja po podjęciu regularnej współpracy zarówno może uspokajać pacjenta jak i go niepokoić. Często na pierwszym planie stoją obawy związane z kosztami terapii i możliwościami pogodzenia jej z innymi zajęciami w codziennym grafiku i obowiązkach.

Kiedy te dylematy zostaną rozwiązane, wychodzą spod nich kolejne: lęki przed zobowiązaniem długoterminowym uruchomiają całą rzeszę obaw co może wyniknąć z tak dużego przedsięwzięcia jakim jest podjęcie terapii.

Zazwyczaj terapeuta proponując psychoterapię, mówi o regularności spotkań. Wtedy częstą pierwszą reakcją pacjenta (nawet jeśli bardzo potrzebuje terapii i jest na nią zdecydowany) jest obawa przed tym, czy da rady z takim wyzwaniem. Zwłaszcza kiedy terapeuta informuje o płatności za nieodbyte sesje, pacjenci się niepokoją i zaczynają zastanawiać czy dadzą radę pojawiać się regularnie w gabinecie.

Po co ta regularność?

Terapia, żeby móc zapewnić bezpieczne i przewidywalne środowisko potrzebuje swojej “ramy”. Tak jak obraz bez ramy, może się rozmywać i nie wiadomo gdzie się kończy i gdzie zaczyna, tak terapia potrzebuje swoich wytycznych czasowych. Dzięki nim pacjent wie ile ma czasu, np. wiedząc ile czasu trwa jego sesja wie czy poruszać dany wątek pod koniec sesji, czy zostawić już na kolejną. To daje poczucie przewidywalności – i dzięki temu – bezpieczeństwa.
Podobnie jest z rezerwacją czasu terapeuty, z czym związana jest płatność za nieodbyte sesje. Terapeuta rezerwuje swój czas – w swoim grafiku – i dana godzina staje się godziną tylko tego konkretnego pacjenta, i niczyją inną. Podczas takiej godziny terapeuta nie przyjmuje innych pacjentów o danej porze, nawet jeśli pacjent nie pojawi się czy się spóźni. Ta zasada, mimo, że złości wielu pacjentów na początku, po dłuższym czasie trwania terapii okazuje się pomocna i dająca pacjentowi poczucie, że terapeuta jest tylko dla niego o jego godzinie i że to jest dla niego miejsce.

Opłata za terapię funkcjonuje jak coś, co można porównać do miesięcznego „abonamentu”, a pacjent może dowolnie skorzystać ze swojej sesji, czy się na nią spóźni, czy nie przyjdzie czy wykorzysta całą – zostaje po jego stronie. To daje pacjentowi poczucie bezpieczeństwa, że terapeuta jest stałą osobą i czeka na niego, bez względu na to co się stanie. Czasem dużą wartością jest posiadanie czegoś pewnego w życiu, czego można się przytrzymać. Wielu pacjentom daje to poczucie bycia trzymanymi w bezpiecznym środowisku, które istnieje i z którego wyruszają po skończonej sesji z poczuciem bycia wzmocnionym i zrozumianym przez terapeutę.

 

Dziękuję za pomoc w przygotowaniu artykułu Pani Agnieszce Guzowskiej (Warszawa)

Incoming search terms:

  • opor w trakcie psychoterapii
Share This Post On

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pin It on Pinterest

Share This