Co daje psychoterapia? – Dlaczego dziś jest potrzebna?

Nie odkryliśmy jeszcze wszystkich tajemnic rządzących naszym zachowaniem, pod względem biologicznym ciągle zaskakują nas nowości takie jak przykładowo odkrycie komórek neuronowych w sercu. Zanim jednak przyjdą czasy, w których będziemy wiedzieć coś więcej, trzeba jakoś funkcjonować w otaczającym nas świecie, który z dnia na dzień potrafi nas coraz w większym stopniu przytłaczać. Przytłacza nas ogrom obowiązków, zadań i innych czynności, które wbrew temu co widzimy oczami i słyszymy nie oddziałowują na nas jedynie w sposób materialny, ale przede wszystkim w sposób emocjonalny – psychiczny. Nawet jeśli wszystko już ułoży się tak by już nic na nas nie miało negatywnego wpływu, zdarzy się choćby głupia awaria prądu czy wody, która uświadomi nam zależność od innych ludzi, a co z tym idzie także ich emocji.

Całe to zachowanie prowadzi często do przeciążenia, zachowanie zewnętrzne staje się dla nas ważniejsze niż przeżywanie wewnętrzne od którego uciekamy. A tak naprawdę jesteśmy wewnętrznie coraz bardziej przeciążeni, zdarza się że coraz mniej panujemy nad swoimi uczuciami, gdy już do nas coś dochodzi reagujemy tak jak byśmy nigdy świadomie nie chcieli zareagować. Często dochodzi do pewnego rodzaju przeładowania, nadmiarem wewnętrznych przytłaczających nas przeżyć, przeżycia te często nie mieszcząc się w głowie wychodzą na zewnątrz… czasem cierpi otoczenie.. innym zaś razem wyładowywujemy się na własnym ciele, przeżywając choroby psychosomatyczne, które zaczynają nas blokować. Przez wieki różnie ludzie sobie z tym radzili – pomagały rozmowy z przyjaciółmi, sen, poszukiwania w religiach, pomagały nam spotkania ze znajomymi, pomagało nam przeżywanie emocji w teatrze, w muzyce, w poezji, powieściach, czy też obecnie w filmach, lub nawet nawet w grach komputerowych. Dużą pomocą w naszych kręgach kulturowych jest też wiara, czy też zwyczajny wypoczynek i nabranie sił. Wszystko to pozwalało nam się odciążyć, świat jednak poszedł dalej, żyjemy w wieku, w którym odkrywamy naszą indywidualność, dziś odkrywamy że nie jesteśmy robotami i ciężko nas dopasować do jakiegoś schematu, szukamy coraz to bardziej indywidualnych form wyładowania emocji. To jest właśnie piękno, które drzemie w każdym z nas i które trzeba odkryć.

Tu na pomoc przyszła terapia wglądowa, czyli proces, w którym pozwalamy terapeucie na to, by mógł z nami ponieść nasze ciężary razem z nami. Terapeuta udostępnia nam dosłownie swój umysł, po to byśmy mogli na spokojnie przeanalizować razem z drugą osobą to co się w nas dzieje. Terapia nic nie obiecuje, ale pierwsze efekty zwykle są bardzo szybkie, ulga z możliwości podzielenia się wewnętrznym przeżywaniem zwykle objawia się szybką poprawą funkcjonowania…. ale to dopiero początek terapii.

Technicznie jeśli w ogóle można to o emocjach technicznie mówić, można przyrównać nasze ciała i dusze do pewnego rodzaju pojemników. Najpierw przeciążamy swój pojemnik psychiczny… który w pewnym momencie nie wytrzymuje i zaczyna wylewać się na ciało, które zaczyna chorować , czy też w inny sposób odmawiać nam posłuszeństwa, jak i na otoczenie które nie zawsze z nami wytrzymuje dając nam znać że coś z nami jest nie tak, np. nie możemy utrzymać się w związku, czy też wykorzystujemy swoje emocje w sposób władczy, destrukcyjny w stosunku do otoczenia. Gdy ten pojemnik się przelewa na tyle że orientujemy się, ze coś z nami jest nie tak, sięgamy zwykle po pomoc terapeutyczną, czasem najpierw lekarską (objawy pojawiają się jako niedomagania w ciele), ale ta zwykle w długiej mierze nie pomaga… a lekarz odsyła nas na psychoterapię. Rzecz jasna to czarny scenariusz, bo najlepiej by było już z pierwszymi oznakami szukać pomocy i sposobów radzić sobie z emocjami, gdy tylko odkryjemy że taki przeciążających się pojemnik przeszkadza nam w funkcjonowaniu. Sięgamy wtedy zwykle na coraz to szerszą półkę w księgarni o nazwie „poradniki i psychologia” i zwykle coś znajdujemy dla siebie – pomaga nam to na jakiś czas. Psychoterapeuta zaś to można rzec taki poradnik z takiej półki, z tą różnicą, że indywidualnie dla każdego pacjenta.

Terapia analityczna jednak trwa dalej niż jedna książką, gdy już nauczymy się w analizie odczytywać swoje emocje i uczucia, uczymy się tworzyć własne życie w wolności i pięknie indywidualności. Zaczynamy rozumieć nasze emocje, zaczynamy rozumieć to co przeżywamy, zaczynamy sobie pozwalać na przeżywanie tego co nasze wnętrze chce przeżywać. Stajemy się po prostu artystą najpiękniejszej sztuki jakiej jest nasze życie, Artystą żyjącym w wolności od wewnętrznych horrorów i lęków życia. W tej wolności często odkrywamy właściwe dla nas życie, właściwą dla nas drogę, może się zdarzyć ze zmienimy tak naprawdę zawód, że zmienimy swoje zachowanie, że w wolności, kreatywności i sztuce zaczniemy szukać Boga, czy też głębszego sensu istnienia.

Gdzie odszukać terapeutę wglądowego:

Share This Post On

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pin It on Pinterest

Share This